Manifest

Z próbą systematycznego prowadzenia bloga jest trochę jak z rzucaniem palenia – czuję się ekspertem w dziedzinie, bo jedno i drugie robiłam wiele razy. Co prawda nie palę już 19 miesięcy (brawo ja), ale systematyczności nadal nie opanowałam. Podobno starych drzew się nie przesadza, jednak nie zaszkodzi od czasu do czasu przyciąć tu i ówdzie kilku gałązek.

Per aspera ad astra – przez ciernie do gwiazd

To już moje setne (no dobra, może trzecie…) podejście do pisania bloga o programowaniu. Chciałam, żeby było bardzo merytorycznie i na temat “twardych” umiejętności. Jednak takie teksty mają to do siebie, zawsze można je napisać lepiej. Tworzenie zgodnie z zasadą “done is better than perfect” jest bardzo trudne, o czym wie każdy kto spłodził w życiu cokolwiek ponad szkolną rozprawkę o wyższości Protazego nad Gerwazym.

Próbowałam już pisać o tym, czego nauczyłam się o CSS, próbowałam o JavaScript, o SQL też coś naszkicowałam, ale ciągle coś zmieniałam, a na końcu wkurzona porzucałam w gąszczu plików “na później”. Też masz taki folder, prawda? Do którego wrzucasz skrawki w nadziei, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zmienisz je alchemicznie w złoto? A potem zalegają latami i czeka je smutny koniec, kiedy to brakuje wolnej przestrzeni na dysku.

Zatem wracam do korzeni. Uczę się programowania, owszem, ale na coś to wykształcenie i dziennikarski exp niech się przyda! Praktywanie wpisów beletrystyczno – autobiograficznych z przymyconymi wątkami wiedzy programistycznej ma więcej sensu niż silenie się na kolejny tutorial „HTML od podstaw do eksperta”. Let’s get the party started!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *