Programowanie bez komputera

2 września w Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi odbyły się warsztaty mojego pomysłu “Od zera do HTML bohatera”. Kiedy jeden z uczestników przyszedł bez potrzebnego sprzętu, wywołał u nas chwilową panikę (i co teraz? ;)). Po warsztatach jednak naszła mnie myśl: “Hej, ja sama do nauki Pythona i JavaScript komputera nie używam prawie wcale!” Noo… Hmmm… Ale jak to!?

Jeżeli jesteś rodzicem małego odkrywcy to wiesz, że tego młodego człowieka interesuje absolutnie WSZYSTKO, a sprzęty elektroniczne jeszcze bardziej. Trzymanie laptopa przy moim egzemplarzu miniaturowego naukowca grozi zaślinieniem komputera, tudzież powyrywaniem klawiszy. Dlatego chcąc nie chcąc muszę korzystać z telefonu.

Mobilki dla przyszłych dev’ów

Właściciele platform do nauki kodowania na szczęście doceniają potencjał mobilnych rozwiązań (no sh*t, Sherlock!). Na co dzień korzystam z aplikacji Udemy, Udacity oraz Pluralsight, gdzie oglądam interesujące mnie kursy (Quick Start to JavaScript w Pluralsight jest świetny), robię krótkie lekcje w Py i Enki oraz uczę się z SoloLearn. CodeSchool swojej apki nie ma, ale zawsze można pobrać filmy i oglądać bezpośrednio. Czytam też You Don’t Know JS w GitBooks.<.p>

Ale gdzie klepanie kodów!?

No dobra, dobra, ale to jeszcze nie jest kodowanie! Otóż to, po przeczytaniu i zobaczeniu filmów przychodzi czas na najważniejsze, czyli rozwiązywanie zadań. Na początku korzystałam z onlinowego interpretera repl.it. Jest to o tyle ciekawe rozwiązanie, że pozwala w przeglądarce pisać kod w wybranym języku (wybór jest bardzo szeroki, od Haskella, przez C#, Go i Ruby do Pythona, JS z HTML i CSS), koloruje składnię i oferuje podpowiedzi.

W moim przypadku jednak repl.it się nie sprawdził: nie pozwala mi na kopiowanie i wklejanie fragmentów kodu, wariował przy zapisie projektów i przy przejściu do innej apki ładował ponownie nowy projekt, przez co traciłam niezapisany kod. Możliwe, że wynika to z moich ograniczeń sprzętowych (nie oszukujmy się, mój ZTE to nie to samo co flagowy Samsung). Znalazłam jednak alternatywę.

Simply is new sexy

Pobrałam darmową aplikację JS Run. Jest lekka (tylko ciut ponad 8 Mb), prosta nak konstrukcja przysłowiowego cepa, koloruje składnię i bez problemu mogę przejść z niej do innej apki (np. podejrzeć treść rozwiązywanego zadania) nie tracąc kodu, nad którym pracuję. Niestety nie oferuje podpowiedzi. Ma jeszcze jedną przewagę nad repl.it, mianowicie może działać offline.

Szklanka z wódką to jeszcze nie drink.

Obecnie jestem na etapie nauki podstaw JavaScript. Umiem już co nieco w funkcje i obiekty, ale jeszcze długa droga przede mną. Zdaję sobie sprawę, że pisanie kodu w JS Run jest jedynie czasowym substytutem IDE (na telefonie nie ogarnę np. skrótów klawiszowych w Visual Studio Code, z którego korzystam stacjonarnie). Tak samo o wiele trudniej pisać strony bez możliwości podejrzenia efektów na komputerze. Jednak dzięki zastosowanym rozwiązaniom jestem w stanie poświęcić 3 godziny dziennie na naukę i pogodzić ją z opieką nad dzieckiem.

BONUS – apka do nauki DOM

W tak zwanym międzyczasie przeszłam naturalnie od nauki podstaw składni JS do ogarniania drzewa DOM i do tego zadania JS Run już się nie nadaje. Ale za to odkryłam inną rewelacyjną aplikację, mianowicie Dcoder! W sekcji HTML można dołączyć kod CSS oraz JavaScript, jest więc idealny do kolejnych prób i błędów 🙂

A w temacie warsztatów na uczelni…

Owszem, udało się skombinować komputer. Całe szczęście, że brakowało tylko jednego sprzętu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *